niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział drugi

    
,, - A kiedy będę szukał ukojenia w twoich ramionach, okaże się że jesteś gorsza.....Ty zabijasz bo kochasz, ja zabijam by żyć...''
    

~*~

Z mojego gardła wydobył się rozpaczliwy krzyk. puściłam głowę w dół zaciskając powieki i zęby z bólu, kolejny raz bat zetknął się z mim lewym udem tworząc wielką krwawą ranę. ,,Kolejna blizna do kolekcji'' pomyślałam z goryczą.
Szarpnęłam nadgarstkami raniąc je bardziej, łańcuchy którymi jestem przypięta mocno przyległy do nadgarstków zdzierając z nich resztki skóry.
            - Haruno...po co karzesz mi sprawiać Ci ból ?  Powiedz gdzie znajduje się kryjówka Brzasku i wszyscy będziemy szczęśliwi - Kat złapał za moje różowe włosy i podciągnął w górę patrząc prosto w oczy.
           - Wal się - Wysyczałam plując mu w twarz. Warknął głośno i odepchnął moją głowę w tył co skończyło się dość silnym zderzeniem z zimną ścianą, zamroczyło mnie a po chwili nadeszło tak długo oczekiwane uczucie spokoju...Uderzenie i coś mokrego na twarzy. Otworzyłam oczy patrząc na oprawcę trzymającego pustą do połowy szklankę.
            - Kochanie, nie pozwolę Ci zemdleć w takim momencie. Będę przychodził codziennie i możesz mi uwierzyć, że nie będę miły i zmienię twoje życie w piekło. Więc może powiesz gdzie jest ich baza i twe męki się zakończą ? - Wysyczał mo prosto do ucha a ja pokręciłam głową. Jego czarne oczy patrzyły teraz na mnie z wymalowanym gniewem, wyraz twarzy był surowy a ostre rysy  nadawały mu strasznego wyglądu. Zmarszczyłam jasne brwi patrząc na niego pełnymy determinacji szmaragdowymi oczami.
           - Nic Ci nie powiem... - Pod wpływem impulsu szarpnęłam głową w przód zdążając moim czołem o jego. Nawet nie pomyślałam, że mam taką siłę ale widząc bruneta leżącego u moich stóp uśmiechnęłam się. Moje ubrania, a raczej jego pozostałości czyli poszarpane krótkie spodenki i szara rozerwana na plecach bluzka, były przesiąknięte krwią. Moją krwią.
Jestem Dakura Haruno, mam osiemnaście lat, różowe długie włosy, szmaragdowe oczy, ( to nie żadne soczewki a moje włosy nie są farbowane, taka się urodziłam... ) i dość wyraźne rysy twarzy.  Znajduję się w więzieniu o zaostrzonym rygorze, w którym jestem torturowana. Moje ciało jak i psychika są dość mocno poszarpane ? Tak, to chyba najlepsze określenie. Zostałam złapana w domu, w jedyny dzień gdy zrobiłam sobie wolne...kurcze...Jestem szpiegiem, moja praca polega na zdobywaniu informacji i sprzedawaniu ich za dość sporą sumkę. Mój przyjaciel wyznał, że znajduje się w trzecim z  kolejności  w najniebezpieczniejszych gangach  Los Angeles. Zaprowadził mnie do ich siedziby i zapoznał ze wszystkimi członkami, których już nie pamiętam....fajnie się tam bawiłam i dowiedziałam w sumie wszystkiego o Aka. Teraz gdy policja dowiedziała się, że jestem w posiadaniu takich i wielu innych informacji postanowili, że skoro po dobroci nie mam zamiaru im powiedzieć miejsca ich tak zwanej ,,bazy'' wyciągną to ze mnie siłą. Ehhh...życie. Musiałam się jakoś z tond wydostać co nie było łatwe szczególnie dla tego, że ledwo trzymam się na nogach, w sumie jestem pewna, że gdyby nie łańcuchy, którymi jestem przykuta leżała bym obok Itachiego Uchihy. Jednego z tutejszych katów i mojej pierwszej miłości oraz przyjaciela z dzieciństwa. Lekko ruszyłam nadgarstkami podnosząc głowę w górę.
             - Cholera - Zaklęłam czując kolejną ranę na przegubach.
             - Niech ktoś tu przyjdzie - Z mojego nienaturalnie zachrypniętego gardła wydobyła się pusta próśba, która nie zostanie spełniona. Tak bardzo chciałam aby ktoś mnie uratował. Niby powinnam umieć sama prawda ? Umiem, ale ciężko jest z ciałem prawie bez skóry i pustym od kilku dni żołądkiem. Uchiha jęknął a ja zacisnęłam powieki, uderzając go zrobiłam najgłupszą rzecz jaką tylko mogłam. Wydałam na siebie wyrok. Wyrok, który będzie mnie prześladował za każdym razem po otwarciu oczu, a także zamknięciu.Codziennie rano będę widzieć jego wściekłą twarz, następnie zostanę oszpecona ręką ukochanego i znowu kładąc się spać będę błagać  o leprze jutro. W tym momencie widząc wściekłego bruneta straciłam wszelką nadzieję na ratunek, za dwa dni mam osiemnaste urodziny, które spędzę błagając kata o choć ten jeden dzień bez męki.Itachi stanął przede mną z gniewem w oczach.
           - Haruno - warknął - właśnie straciłaś szansę na normalne życie - Złapał leżący obok długi skórzany bat i zadał nim cios w prawe udo tworząc taką samą ranę jak na lewym. Po policzku spłynęła samotna łza będąca oznaką słabości i bólu. Kolejny cios trafił w brzuch tworząc głęboką ranę od jednego biodra po drugie, tuż  pod pępkiem w którym widniał srebrny kolczyk. Patrzyłam w jego szalone spojżenie błagając w myślach o koniec. Kolejny krzyk zdzierał moje struny głosowe jeszcze bardziej. Żemykowy pasek tym razem udeżył w lewą pierś pozostawiając krwawy ślad. Kolejne udeżenie ciągnęło się od lewego ramienia pomiędzy piersiami, aż do prawego biodra...
               -  Aaaaaa !! - Z sekundy na sekundę zdzierałam sobie gardło coraz bardziej. Sekundy przerodziły się w minuty a minuty w  godziny.

~*~

Zaprzestał jakiś czas temu. Nawet nie zauważyłam kiedy, skończył, tak po prostu, bez słowa odłożył bat i wyszedł. Zastanawiałam się nad tym jakie grzechy popełniłam, że dostaję taką karę. Nigdy nikogo nie zabiłam, nie ukradłam, nie raniłam ludzi...po prostu żyłam jak zwykła osierocona dziewczyna. Czy szpiegowanie było, aż takie złe ? Tylko zbierałam informacje i je sprzedawałam. Podniosłam głowę wpatrując się beznamiętnie w sufit. Krew obficie spływała z nowych ran wsiąkając w resztki ubrań i tworząc jeszcze większą plamę krwi w której stoję. Ugięłam nogi opadając w dół, kolana zatrzymały się kilka centymetrów nad ziemią a na nadgarstkach, które szarpnęły łańcuchami powstały nowe rany. Wyobrażałam sobie  jak jucha spływa w dół zostawiając krwisto czerwone ślady. Westchnęłam ciężko....to mój koniec, muszę wybrać, albo powiem gdzie znajduje się ich kryjówka, albo...
Moje rozmyślenia przerwały krzyki i głośny odgłos kroków.
           - Wdarli się na dziedziniec !
           - Wyprowadzić, więźniów - Stłumione przez ściany i grube metalowe drzwi głosy. Słabe światło zabłysło pod wyjściem a po chwili wielki huk wypełnił pomieszczenie, w którym się znajduję. Drzwi z kawałkiem ściany wylądowały kilka metrów po mojej prawej stronie a do pomieszczenia wbiegło parę osób. Pisk w uszach przeszkadzał w usłyszeniu jakiegokolwiek dźwięku, natomiast kuż całkowicie uniemożliwiał widoczność. Zaczęłam kaszleć i próbowałam osłonić usta co skończyło się głośnym łoskotem kajdan.
            - Ktoś tu jest - Przez ścianę dymu odnalazłam wzrokiem światło, które po chwili zaczęło razić i spuściłam głowę w dół.
              - Kim jesteś ? - Mężczyzna ukucnął przede mną ściągając swoją maskę i podając ją mi pozwolił odetchnąć tlenem. Uniosłam głowę spoglądając na mężczyznę. Jego błękitne oczy wywiercały dziurę w mojej głowie czekając na odpowiedz, krótkie bląd włosy ułożyły się w uroczym nieładzie, a wyraziste rysy twarzy i trzy kreski na każdym policzku dodawały mu surowego wyglądu.
             - Sakura Haruno A ty ? - W głowie zaczęło mi się kręcić a resztka sił opuszczać.
           - Naruto... - To było ostatnie co usłyszałam.

 ~*~ 

Od Autora - Witajcie ! Pomysł na kolejną notę już jest więc niebawem biorę się za pisanie ;) postanowiłam, że skoro jest was coraz więcej to kolejna notka się pojawi jak będzie kilka komentarzy od was :p buźki Youi

środa, 4 lutego 2015

Rozdział pierwszy

           

          

         ,,- Pokarz mi swoje blizny...
           - Po co ?
           - Chcę wiedzieć ile razy  mnie nie było gdy
mnie potrzebowałaś ''
              

~*~

           - Dziewczynko zgubiłaś się ? - Prychnęłam słysząc jak mnie nazwała jedna z kelnerek odziana w same stringi. Swoje krótkie czarne włosy przerzuciła na lewe ramie a biust ukryła za okrągłą metalową tacką.
Spojrzałam na nią z pod przymrużonych powiek i oparłam się wygodniej o biały skórzany fotel.
            - Martini z trzema kostkami lodu - Ignorując poprzednie pytanie złożyłam zamówienie. Siedzę w barze go-go i od ponad piętnastu minut czekam na mojego klienta, który jak na razie nie ma zamiaru się pokazywać. Machnęłam ręką na oburzoną kelnerkę, która zawróciła idąc w stronę baru. Potarłam dłonią bolący kark i westchnęłam. Umówiliśmy się na dwudziestą a jest piętnaście po, będę tu siedzieć jeszcze pięć minut i idę, nie lubię gdy koś traci mój cenny czas a jeszcze bardziej gdy spóźnia się mimo tego iż to on ustalał godzinę.
              - Haruno Sakura ? - Podniosłam powieki słysząc własne imię. Miejsce obok zajęła szczupła kobieta. Ma złociste włosy związane w luźnego koka, obcisłą czerwoną sukienkę sięgającą połowy ud i długie czarne szpilki. Siedziała wyprostowana z wysoko podniesionym pod brudkiem, wyraźne rysy twarzy i lekko skośne oczy wskazywały na to iż mam do czynienia z Azjatką.

Mamy te same kożenie...

Skinęłam głową w momencie gdy przed moją twarzą stanęła sześciokątna szklanka z brązowym trunkiem i kostkami lodu.
             - Byłyśmy umówione na spotkanie.
             - Piętnaście minut temu - Przypomniałam a kobieta zmarszczyła w niezadowoleniu brwi.
             - To tylko kilka minut - Burknęła oburzona.
              - Każda moja minuta jest cenna, i mam nadzieję, że zdaje sobie Pani z tego sprawę - Czerwone usta Azjatki otwarły się i pewnie miała zacząć protestować lecz po chwili ukazał się rząd śnieżno białych zębów.
              - Rozumiem i bardzo przepraszam za zwłokę - Syknęła przez zaciśnięte zęby i skinęła głową a moje blado różowe usta wygięły się w nikłym uśmiechu. Jak ja lubię gdy wszystko idzie po mojej myśli. W sumie to dobrze, że ta kobieta nie wszczęła kłótni bo odesłałabym ją z kwitkiem. Miałam wielu klientów i byli oni szefami gangów, policjantami a nawet ,szukającymi jakiegoś haczyka na swojego pracownika, kierowników wielkich korporacji, lecz w tej grze to ja ustalam zasady, i jeśli zagrasz przeciwnie z regułami, odpadasz. Proste, prawda ?
              - W takim razie słucham, ile ma mi pani do zaoferowania ? - Upiłam łyk trunku i poczułam przyjemne mrowienie na języku. Spojrzałam w brązowe tęczówki kobiety.
                  - Dwa tysiące dolarów - Odstawiłam szklankę na stolik z nie małym łoskotem, który został stłumiony  przez głośną muzykę i krzyki napalonych mężczyzn pod jedną ze scen na środku pomieszczenia.
              - Inaczej. Proszę mi powiedzieć co Pani chce wiedzieć a ja to wycenię - Kobieta rozejrzała się dookoła jakby szukała czegoś lub kogoś wzrokiem i znów spojrzała na   mnie.
               - Jestem Naomi Imagi, pracuje jako modelka i chcę się dowiedzieć czy Eithan Roye mnie zdradza - Czyli teraz jest kolej na zazdrosną modeleczkę. Uśmiechnęłam się , oczywiście, że wiem czy to prawda.
              - Za darmo Ci powiem, że tak. Twój kochany Pan fotograf cię zdradza. A z kim, powiem jedynie po znacznej zapłacie - Naomi wciągnęła głośno powietrze opierając się o oparcie fotela.
             - Ile?
             - Pięć tysięcy  - Oczy modelki zrobiły się jak dwa spodki a ona patrzyła na mnie z niedowierzaniem.
              - To dużo !
              - Zależy jak kto to interpretuje . Dla mnie starczy na rachunki i coś do jedzenia, a ty dowiesz się, która blondyneczka jest z nim teraz w łózko, ops.. - Złapałam się teatralnie dłonią za usta i obserwowałam jak Imagi wbija paznokcie w oparcie.
              - Blondynka ? Która suka wlazła mu do wyra ?! - Uśmiechnęłam się tryumfalnie i wyciągnęłam dłoń w przód. Ruda bez zastanowienia wyciągnęła czek i go wypisała.
             - Kasandra Harway - Wstałam chowając papierek.
             - Miło było robić z panią interesy, polecam się na przyszłość -  Ostatni raz spojrzałam na załamaną kobietę, która piła moje martini. Prawda boli, ale sama przyszła dobrze wiedząc, że taki może być koniec. Rzuciłam parę monet na stół i wyszłam przepychając się między tłumami mężczyzn.    
             - Saki - Zatrzymałam się czując szarpnięcie za ramie. Odwróciłam się i skamieniałam.
            - Itachi-  Moja twarz rozpromieniała. Na reszcie Itaś przyjechał się ze mną zobaczyć. Miałam wielką ochotę się do niego przytulić.
              - Potrzebuje informacji. - Taaa i cały czar prysł.
              -  Informacji...- Powtórzyłam
              - Dokładnie. Gdzie znajduje się kryjówka Akatsuki - Rozszerzyłam źrenice. O Aka wiedziałam wszystko a z racji, że znajduje się tam mój jedyny przyjaciel obiecałam, że ich nie wydam.
               -  Wybacz ale nie powiem ci - Jego dłoń zacisnęła się mocniej sprawiając mi ból.
                - Ała Uchiha. To boli - Uchwyciłam jego przegub próbując  odczepić od mojego ramienia.
                  - Gadaj - Warknął zaciskając jeszcze bardziej. w moich oczach stanęły łzy.
             - Nie powiem ! - Krzyknęłam uderzając go z kolanka w krocze. Odwróciłam się i wróciłam do domu.

~*~

Westchnęłam głośno otwierając drzwi mojej kanciapy.
              - Koniec ! Dziś jestem zbyt zmęczona by pracować w nocy. Robię sobie wolne - Tak jestem tak zwanym pracoholikiem.Od 7 do 17 mam szkołę a później do czwartej lub piątej nad ranem pracuję. Raczej mało śpię i robię to w szkole pomiędzy piątą a szósta lekcją gdzie mam dwa okienka pod rząd czyli całe dwie godzinki snu. Nie dosyć, że muszę utrzymywać w miarę dobre wyniki w szkole czyli piątki i czasami czwórki , to jeszcze dochodzą zakupy, płacenie rachunków no i nocna praca. Moje mieszkanie nie jest duże. Składa się z dwóch pokoi na przeciw siebie, jednej ale sporej łazienki i kuchni. potarłam dłonią kark ściągając buty i beżowy płaszczyk, weszłam do łazienki po drodze zabierając bluzkę i spodenki robiące mi za piżamę. Nalałam wody do ogromnej wanny spokojnie mieszczącej  trzy osoby i  wzięłam długą odprężającą kąpiel. Dzisiaj nie  zrobiłam nic za dużo więc nie mam, pojęcia czemu jestem tak cholernie zmęczona. Jeszcze ta sytuacja z Łasicą. Ciekawe po co mu te wiadomości...usłyszałam głuchy trzask w pokoju obok. Poderwałam się ubierając na moje mokre jeszcze  ciało szarą koszulkę i krótkie spodenki.
             -  Jest tu kto ? - Stawiłam pierwsze kroki w pokoju. Kolejny trzask. Z duszą na ramieniu odwróciłam się i podeszłam do szafy, z której wydostał się dźwięk.I w takim momencie, żałuję że jednak nie wyrobiłam sobie licencji na broń. Powoli wyciągnęłam trzęsącą się dłoń w stronę drzwiczek, które same się otwarły a na zewnątrz wyskoczyła moja biała kotka Nana. Opadłam na podłogę głośno dysząc.
             - Głupia ! Zawału prawie dostałam - Kotka miauknęła na mnie z wyrzutem jakby to była moja wina, że zamknęła się w szafie. Nana fuknęła głośno a ja poczułam szmatkę na ustach i nosie. Ktoś mnie objął od tyłu skutecznie uniemożliwiając mi ucieczkę, starałam się nie oddychać ale w panice chciałam krzyknąć więc nabrałam dużo powietrza i to był błąd. Przed oczami obraz zaczął mi się rozmazywać aż w końcu głowa opadła w dół.

~*~

Od Autorki - No, pierwsza nota już jest aby nie zanudzać napiszę, że kolejna będzie za jakieś dwa trzy tygodnie ;) Chciałam podziękować każdemu kto wyraził opinię na temat założenia tego bloga. Ludzie ! Wiedzcie, że ten blog jest specjalnie dla was ! ;)

wtorek, 3 lutego 2015

0. Prolog

,,Sakura to 18-sto letnia uczennica miejscowego technikum, jasna cera,  długie różowe włosy, zielone oczy i dobre oceny. Idealna dziewczyna, prawda ? Też tak myślałem do momentu, w którym nie znalazłem jej przykłutej grubymi łańcuchami do ściany. Okazało się, że ta malutka istota wyglądem przypominająca anioła jest wcieleniem diabła(...)''

~*~

Od Autora - Aż mnie zdziwiło jak dużo osób obserwuje mojego bloga i chętnie wyraża swpje opinoe na gg. Duża ilość głosów co do nowego bloga było pozytywnych.

Tak - 94 %
Nie - 0 %
Jak  chcesz - 6 %

Z czego się cieszę, według mnie coś co zaczęłam tworzyć może być ciekawe, a że miło i lekko mi się pisze tego nowego bloga ( mimo krwawych scen ) mam zamiar dość regularnie dodawać noty. Więc do puźniej ! ;)

1 rozdział jeszcze w tym tygodniu ! :D